kpt. pilot Tadeusz Franciszek Józef Sędzielowski
Dowódca 121 Eskadry Myśliwców w Krakowie.
Zginął tragicznie w pobliżu naszej szkoły podczas walki powietrznej z niemieckimi myśliwcami 7 września 1939r.
Tadeusz Franciszek Józef Sędzielowski urodził się 9 marca 1906 r. w
Krakowie, w rodzinie lekarza dentysty. Po ukończeniu gimnazjum w 1927 r. wstąpił najpierw do oficerskiej szkoły piechoty. Po 2 latach przeniesiony został do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie, którą ukończył w 1930 r., i jako pilot rozpoczął służbę w jednostkach lotniczych. Wylatał setki godzin, kolejno w 3 pułku lotniczym w Poznaniu, potem w 2 pułku lotniczym w rodzinnym Krakowie.
W 1936 r. ożenił się z Julią Zaturską, z zawodu nauczycielką.
W chwili wybuchu II wojny światowej był dowódcą 121. eskadry myśliwskiej, składającej się z 10 samolotów PZL P.11c stacjonujących na lotniskach w Balicach (6) i Bielsku Białej (4), wchodzącej w skład III dywizjonu sił powietrznych Armii „Kraków". Zadaniem dywizjonu była osłona wojsk lądowych przed atakami lotnictwem niemieckiego oraz rozpoznanie i zwalczanie przemieszczających się oddziałów wroga.
W dniu 2 września 1939 r. w godzinach przedpołudniowych, polskie samoloty myśliwskie stoczyły nad Zwoleniem zwycięską bitwę z niemieckimi bombowcami i osłoną myśliwców, zmuszając samoloty wroga do zrzucenia bomb na pola poza miastem i ucieczkę z rejonu walki. Niemcy, w odwecie za porażkę, dokonali trzy dni później nalotu w sile 5 bombowców, zrzucając na miasto dziesiątki bomb burzących i zapalających. Bomb
ardowanie poza zniszczeniem budynków spowodowało również liczne pożary, które przez kilkadziesiąt godzin trawiły wszystko, rozświetlając nocne niebo krwawymi łunami. Straty były ogromne. W gruzach legło kilkadziesiąt domów i obiektów gospodarczych. Wielu mieszkańców opuściło swoje domostwa, szukając schronienia w pobliskich wioskach. Takie były początki II wojny światowej na ziemi zwoleńskiej, w której swój bohaterski udział zaznaczyli polscy lotnicy. Jednym z tych, którzy zginęli w walce, był kpt. pil. Tadeusz Sędzielowski. W chwili wybuchu II wojny światowej był dowódcą 121. eskadry myśliwskiej, składającej się z 10 samolotów PZL P.11c stacjonujących na lotniskach w Balicach (6) i Bielsku Białej (4), wchodzącej w skład III dywizjonu sił powietrznych Armii „Kraków". Zadaniem dywizjonu była osłona wojsk lądowych przed atakami lotnictwem niemieckiego oraz r
ozpoznanie i zwalczanie przemieszczających się oddziałów wroga. Do 3 września Eskadra wchodziła w skład III/2 Dywizjonu Myśliwskiego. Operowała z lotniska Podlodów koło Dęblina. Następnie do 12 września podlegała Sztabowi Naczelnego Dowództwa Lotnictwa, zaś od 13 września należała do Brygady Pościgowej. Od 4 września przez cztery dni korzystano z lotniska Kraczewice koło Opola Lubelskiego, prowadząc intensywne patrolowanie obszaru w rejonie Wisły, od Dęblina po Solec. Odtworzenie wydarzeń, które miały miejsce 70 lat temu było możliwe dzięki relacjom naocznych świadków. Centralne Archiwum Wojskowe nie posiada w swoich zbiorach dokumentów dotyczących udziału Armii "Kraków" w
Kampanii wrześniowej 1939, ponieważ zaginęły w czasie działań wojennych. Dostępne w różnych krajowych opracowaniach informacje opisujące przebieg kampanii, w wielu wypadkach oparte na niesprawdzonych źródłach, nie są wolne od błędów i pomyłek. Dotyczy to również okoliczności śmierci kpt. T. Sędzielowskiego, który, jak podają zgodnie wszystkie opracowania historyków lotnictwa, miał zginąć w dniu 8 września 1939 r. omyłkowo zestrzelony przez własną artylerię przeciwlotniczą w rejonie Puław. Z pisemnych oświadczeń pięciu mieszkańców Załaz i Zamościa Nowego - wiosek zlokalizowanych w rejonie walki i rozbicia się samolotu z kpt. T Sędzielowskim, którzy bezpośrednio obserwowali powietrzne zmagania, wyłania się zupełnie inny obraz wydarzeń. W dniu 7 września 1939 r. w godzinach popołudniowych od strony Wisły zaczęły przemieszczać się na niewielkiej wysokości, pozwalającej rozróżnić znaki rozpoznawcze na skrzydłach, trzy polskie samoloty myśliwskie i cztery niemieckie. Samoloty toczyły ostrą walkę, strzelając do siebie.
W pewnej ch
wili dwa niemieckie i dwa polskie samoloty znikły z pola widzenia obserwatorów. Ten który pozostał, zaatakowany od czoła przez jedną z maszyn wroga zapalił się i spadł na ziemię. Pilot nie wyskoczył z maszyny, być może był ranny, bądź też wysokość była za niska na użycie spadochronu, ale zdążył jeszcze, zgodnie z przyjętą w takich sytuacjach procedurą, wyrzucić z kabiny swoje dokumenty, które potem znaleziono niedaleko miejsca upadku samolotu. Po uderzeniu w ziemię samolot palił się aż do samo ugaszenia. W rejonie upadku samolotu zgromadziło się wielu mieszkańców okolicznych wiosek. Z wraku maszyny wyjęto znacznie spalone ciało lotnika i pogrzebano na miejscu katastrofy. Po kilku tygodniach, gdy walki w tym rejonie ustały, za zgodą ks. Adama Powęski z Łagowa trumnę przewieziono na cmentarz parafialny i tam dokonano chrześcijańskiego pochówku. Władysław Szymanek, kowal z Zamościa, z ocalałego aluminiowego dźwigara skrzydła samolotu wykonał krzyż, który postawiono na grobie pilota
. Znalezione dokumenty pozwoliły na ustalenie jego tożsamości, i powiadomienie rodziny o okolicznościach jego śmierci. Relacje świadków znalazły potwierdzenie w dokumentach wojennych. Ze skrupulatnie prowadzonych niemieckich archiwów wojskowych, do których dotarli czescy historycy lotnictwa i wyniki swoich badań ogłosili w 2007 r. wynika, że w dniu 7 września, w godzinach między 12 a 17- osiem niemieckich Messerschmittów Bf 109 osłaniało bojowe akcje jedenastu Heinkli He 111- średnich bombowców, których zadaniem było bombardowanie obiektów w rejonie Puław i Dęblina. Około godz. 15 00 - 16 00 po wykonaniu pierwszego zadania, niemieckie samoloty zostały w rejonie Puław ostrzelane przez naszą artylerię przeciwlotniczą, za
atakowane przez myśliwce P.11 i rozproszone. Grupa czterech Me nawiązała walkę z trzema P.11c ze 121 dywizjonu. W jej wyniku zestrzelony został samolot pilotowany przez kpt. T. Sędzielowskiego. Piloci dwóch pozostałych maszyn z powodu braku paliwa i uszkodzeń byli zmuszeni do awaryjnego lądowania: w rejonie Ciepielowa samolot kpr. pil. Mariana Futro a w rejonie Skarżyska Kamiennej samolot pilotowany przez podchorążego pil. Władysława Chciuka. Po kilkudziesięciu powietrznych starciach i bojach stoczonych od początku wojny, samotna walka z dwoma maszynami wroga zakończyła sio tragicznie dla klucza dowodzonego przez kpt. Sędzielowskiego. Zestrzelenie samolotu dowódcy eskadry i uszkodzenie drugiego, który przymusowo lądował we wsi Bąkowa niedaleko Ciepielowa, zaliczono leutnantowi Hartwig - Bonies Domeierowi: uszkodzenie samolotu pilotowanego przez podch. W. Chciuka przypisano feldfeblowi Fntzowi Dieh-lowi. obaj z jednostki 1/ZG2. Pilot M. Futro został następnego dnia. w drodze powrotnej do jednostki zatrzymany w Ciepielowie przez niemieckich żołnierzy z 15 pułku zmotoryzowanego płk Wessela. wchodzącego w skład 29 DZ.. i po krótkim przesłuchaniu rozstrzelany. Pochowany na miejscowym cmentarzu. Natomiast według historyków lotnictwa, miał on zostać omyłkowo zestrzelony przez naszą artylerię. Ranny w nogę chor. W. Chciuk, po naprawieniu uszkodzonego zbiornika olejowego samolotu, tego samego dnia powrócił na lotnisko w Kraczewicach. Zginął jako pilot w Anglii.
Jeśli chodzi o dalsze losy 121 Dywizjonu, to po śmierci T. Sędzielowskiego obowiązki dowódcy eskadry przejął w dniu
9 września jego dotychczasowy zastępca ppor. pil. Wacław Król. Dywizjon dalej wykonywał zadania bojowe wynikające z potrzeb frontowych .Armii" Kraków". Po wkroczeniu w granice Rzeczypospolitej jednostek Armii Czerwonej, w dniu 17 września z rozkazu Naczelnego Dowódcy Lotnictwa samoloty dywizjonu odleciały do m. Czerniowce w Rumunii. Według Biura Historycznego Lotnictwa w Londynie w czasie całej kampanii wrześniowej piloci 121. eskadry zestrzelili 4 niemieckie bombowce (dwa Dorniery 17 i dwa Heinkle 111). samolot zwiadowczy Henschel Hs 126 i uszkodzono 4 samoloty wroga: 2-He 111. 1- Ju 87. 1- Me . 111. Straty własne - 3 pilotów z 12 osobowego stanu i 5 samolotów: 5 maszyn Pile ewakuowano do Rumunii. Po zakończeniu kampanii piloci rożnymi drogami przedostawali się do Francji a następnie .Anglii, gdzie brali udział w walkach z Niemcami.
Wacław Król byt jednym z dowódców Dywizjonu Myśliwskiego 302. Wziął rewanż za śmierć swojego dowódcy i kolegi, ma na swoim koncie 9 zestrzelonych samolotów wroga. Po zakończeniu wojny powrócił do kraju.
Staraniem ludzi, którym leży na sercu zachowanie śladów materialnej pamięci o tych. którzy oddali swoje życie w obronie Ojczyzny.